niedziela, 25 sierpnia 2013

25.08

     Kolejny wpis inspirowany postem http://www.alinarose.pl/.  Jakoś tak się złożyło, iż w tym samym czasie nabyłyśmy ten sam lakier- Fuzzy Coat Sally Hansen. Alina wybrała kolor Tweedy a ja Wool Lite. Przyznam, że jestem średnio zadowolona z tego nabytku. Lakier nakładało się koszmarnie. Przy trzeciej warstwie "łatałam" prześwity. Aby pokryć całość musiałabym nałożyć chyba z 6 warstw. Mimo nałożenia na koniec Top Coat Diamod Inglota, drobinki wciąż haczą o ubrania. Szczerze wątpię, że sięgnę po niego po raz kolejny. Raczej pozostanie zapomniany gdzieś z lodówce za resztą lakierów a za rok się go pozbędę.






                       Pierwsze z czym skojarzył mi się ten lakier to właśnie wiórki kokosowe z rafaello :)




     Kolejnym lakierową ciekawostką czekająca na przestestowanie są Pearl Nails Lovely. Pewnie już wszyscy testowali kawior na paznokcie ale dla mnie, lakierowej konserwatyski to wciąż nowość. Zdecydowałam się na odcień srebrny, chyba najbezpieczniejszych odcień z dostępnych w tej serii.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz